Visaxinum na trądzik – czy działa?

Dobry wieczór moi drodzy czytelnicy. W ten ciepły, jesienny wieczór przychodzę do Was z kolejną recenzją preparatu na trądzik. Dzisiaj napiszę Wam moją opinię o popularnych tabletkach Visaxinum. Jakiś czas temu, ze względu na reklamę, która pojawiła się w telewizji, popyt na ten suplement diety znacznie wzrósł. Pojawiło się zatem więcej opinii w Internecie na jego temat. Zachęcony nimi postanowiłem wypróbować lek na własnej skórze. I oto jestem pisząc teraz do Was i mając w szafce czekający na rozpoczęcie kuracji Visaxinum. Zanim jednak opisze Wam moje wrażenia z testowania to najpierw chciałbym Wam nieco opowiedzieć o tym suplemencie.

Visaxinum – o leku

Visaxinum to tabletki dostępne bez recepty, które mają pomóc osobom walczącym z trądzikiem. W składzie leku możemy znaleźć takie składniki jak, np. witaminę B6 i PP. Te składniki mineralne odpowiedzialne są za prawidłowy metabolizm skóry oraz zachowanie jej dobrej kondycji. Czytając skład dalej natrafimy na wyciąg z zielonej herbaty, który ma działać przeciwzapalnie. Oprócz tego w suplemencie mamy wyciąg z korzenia mniszka lekarskiego oraz fiołka trójbarwnego. Składniki te odpowiedzialne są za oczyszczanie organizmu z toksyn. Oprócz tego w składzie znajdziemy także cynk oraz laktoferynę. Oba składniki działają przeciwzapalnie oraz przeciwbakteryjnie. Jeśli chodzi o cenę to ta także nie jest zbyt wysoka. Jedno opakowanie leku waha się w granicach od 20 do 35 zł w zależności od liczby tabletek w opakowaniu. Przechodzimy zatem do testowania.

Po tygodniu stosowania

Minął dopiero tydzień od rozpoczęcia mojej kuracji więc nie oczekuję zbyt dużych efektów. Warto jednak zaznaczyć o moim nieodpartym wrażeniu, że coraz więcej moich wągrów zaczyna zamieniać się w białe krostki ze stanem zapalnym. Poczekajmy jednak na dalsze efekty kuracji.

Po trzech tygodniach stosowania

Minęło już sporo czas. Lek stosuję trzy tygodnie, a jedyne co mogę zauważyć to to, że moja cera przechodzi wysyp. Nie wiem czy jest to kwestia oczyszczania organizmu z toksyn czy tego, że lek po prostu się dla mnie nie nadaje. Jedno jest pewne: z taką cerą to przecież ja się nikomu nie pokażę. Postanowiłem zatem odstawić tabletki i przerzucić się na coś innego.

Moja deska ratunkowa – Nonacne

Nonacne

Jakiś czas temu na jednym z moich ulubionych blogów dotyczących problemów z trądzikiem pojawił się wpis o suplemencie diety Nonacne. Jego autorka bardzo polecała lek i obiecywała efekty już po niezwykle krótkim czasie, więc postanowiłem zamówić produkt także dla siebie. Przyjrzyjmy więc się mu bliżej. Nonacne to suplement diety, który polecany jest dla osób w każdym wieku. Lek ten nie tylko zwalcza trądzik, ale także rozprawia się z bliznami i zapobiega powstawaniu nowych zmian. Producent przekonuje nas nawet, że lek ten trafia w źródło problemu dlatego właśnie rozprawia się z nim niezwykle skutecznie. Co znajdziemy w składzie tego suplementu? Przede wszystkim same naturalne składniki. Należą do nich: czerwona koniczyna, wyciąg z pestek winogron, liść pokrzywy, witamina C oraz cynk. Składniki te ograniczają wydzielanie sebum, działają antybakteryjnie i przeciwzapalnie. Zmniejszają także pozostałe po trądziku blizny. Lek należy przyjmować 2 razy dziennie. Jedno opakowanie zawiera 60 tabletek więc starcza na miesiąc kuracji. Przejdźmy zatem do testowania.

Po tygodniu kuracji

Można zauważyć już pierwsze zmiany. Z pewnością należy do nich ograniczanie wydzielania sebum. Moja twarz nie świeci się tak jak zawsze. Mam także wrażenie, że przestają pojawiać mi się na twarzy nowe zmiany. Nie zapeszajmy jednak i poczekajmy na dalsze efekty.

Po trzech tygodniach kuracji

Moi drodzy w końcu z czystym sumieniem mogę Wam naprawdę polecić ten suplement diety. W przypadku mojego trądziku Nonacne poradził sobie zawodowo. Przejdźmy jednak do konkretów. Przede wszystkim moja cera przestała się świecić. Po drugie, nie pojawiają mi się na twarzy nowe zmiany. Po trzecie, wągry i zaskórniki zniknęły. Po czwarte, wszystkie zaczerwienienia i blizny stanowczo zmalały. Ten lek staje się moim numerem 1 w walce z trądzikiem. Z dużą chęcią wybiorę pierwsze opakowanie do końca i oczywiście zamawiam kolejne.

Podsumowując moje rozważania Visaxinum to dla mnie kolejny bubel. Być może lek pomógłby po dłuższym stosowaniu, ale nie mogłem przeżyć tego wysypu, który pojawił mi się w trakcie kuracji. Aby uratować moją cerę i móc normalnie pokazać się na mieście sięgnąłem więc po Nonacne i to był mój strzał w dziesiątkę. Ja jestem właśnie w trakcie zamawiania kolejnego pudełka. Jeśli Ty także zmagasz się z cerą trądzikową, to koniecznie zainwestuj w Nonacne. Ten lek z pewności pomoże Ci wyleczyć Twój problem i sprawi, że w końcu bez wstydu pokażesz się na ulicy.