Benzacne na trądzik – moja opinia

Dzień dobry moi drodzy 🙂 Tym razem przychodzę do Was z recenzją maści, czyli popularnym lekiem Benzacne. Jest to dość znana wśród osób z trądzikiem maść. Tym razem ja przetestuję ją dla Was. Zapraszam do lektury!

Benzacne – o maści

Na rynku dostępne są dwa stężenia maści, czyli 5% oraz większe 10%. Pierwsza z nich to maść, w której stężenie nadtlenku benzoilu wynosi 50mg/g żelu. Stężenie mocniejsze posiada 100mg/g żelu. Tak jak już pisałem głównym składnikiem maści jest nadtlenek benzoilu. Czym takim jest ta substancja? Jest to organiczny związek chemiczny, który stanowi podstawowy składnik wielu maści przeciwtrądzikowych. Wskazania do stosowania tego związku chemicznego to trądzik młodzieńczy, ropne zakażenia skóry oraz nasilony łojotok. Sama maść Beznacne, jak informuje nas producent, ma działać przeciwbakteryjnie. Dzięki uwalnianiu aktywnego tlenu maść hamuje rozwój bakterii beztlenowych. Oprócz tego Benzacne ma likwidować stany zapalne skóry, odblokowywać ujścia gruczołów łojowych i likwidować przy tym zaskórniki, a także pobudzać syntezę kolagenu dzięki czemu przyśpiesza się tworzenie nowego naskórka. Jak pisze producent żel należy stosować punktowo. Gdy przeczytałem ten fragment, to zacząłem się zastanawiać nad jedną kwestią. Moja twarz jest aktualnie cała pokryta złośliwym trądzikiem. Nakładanie żelu punktowo wiąże się z nakładaniem maści na całą cerę. Jak więc rozstrzygnąć ten problem? Po dłuższym namyśle postanowiłem jednak nakładać żel na największe zmiany. Jeśli na nie pomoże, to wtedy nałożę maść na resztę twarzy. Lek należy oczywiście nakładać na oczyszczoną twarz i najlepiej stosować maść od 1-2 razy na dobę. Obie maści, czyli dwa stężenia, kosztują w granicach 15 zł, więc cena jest naprawdę niezła. Chyba o maści już wszystko. To teraz przechodzimy do testowania.

Po tygodniu kuracji Benzacne

Tak jak pisałem już wyżej postanowiłem nakładać Benzacne wyłącznie na najbardziej dotknięte trądzikiem i największe zmiany na twarzy. Maść nakładam od tygodnia wyłącznie na noc. Jedyne co mogę zauważyć na ten moment, to ograniczenie wydzielania sebum. Skóra w miejscach, na które nakładam maść nie świeci się. Jest to dla mnie naprawdę duży plus. Co do trądziku to zmiany lekko się zasuszyły. Testuję więc dalej.

Po trzech tygodniach

Hmm mam mieszane uczucia co do tego leku. Generalnie zmiany tak jak były to są nadal. Skóra w dodatku jest sucha i posiada lekkie zaczerwienienie. Ważne! Wcześniej nie napisałem, że oczywiście używam tego mniejszego stężenia na początek. Póki co nie zniechęcam się ale nie wygląda to obiecująco. Poczekajmy jednak jeszcze jeden tydzień.

Minął miesiąc kuracji i….

Jest masakra. W miejscach gdzie nakładałem maść moja cera jest jednym wielkim wiórem. Co więcej, jest cała czerwona, a co gorsza mnie piecze 🙁 Co do trądziku to stare zmiany zniknęły jednak w ich miejsce powstały nowe. Czyli kolejna maść trafia do kosza i zakładki „bubel kosmetyczny”.

Oprócz tego, że muszę zacząć nakładać na cerę krem silnie nawilżający, to postanowiłem ratować ją jeszcze innym specyfikiem. Tym razem jednak sięgam po tabletki, czyli polecane przez wiele osób NONACNE. Zanim opiszę Wam testy, to pora powiedzieć nieco więcej o tym suplemencie diety.

Na stronie producenta znalazłem informacje mówiące o tym, że Nonacne to rewelacyjny suplement, ponieważ trafia w źródło problemu. Co za tym idzie likwiduje on nie tylko trądzik, ale też jego przyczynę. To ma sprawiać, że trądzik znika raz na zawsze i nie powraca. Hmmm ciekawa perspektywa. Przyjrzyjmy się jednak bliżej składowi tego suplementu. Tutaj też jestem pozytywnie zaskoczony, ponieważ lek ma w składzie praktycznie same naturalne składniki. I tak, np. jest czerwona koniczyna, sarsaparilla, wyciąg z pestek winogron, liść pokrzywy, witamina C oraz cynk. Składniki te mają sprawiać, że Nonacne ogranicza wydzielanie sebum. Co więcej, likwiduje zaskórniki, pryszcze każdego pochodzenia oraz nawet blizny. Jeśli chodzi o cenę suplementu to ta jest znacznie większa niż Beznacne, ponieważ jedno opakowanie produktu kosztuje ok. 150 zł. No cóż, zobaczmy więc czy lek jest wart swojej ceny. A! Jeszcze jedna informacja: w jednym opakowaniu suplement zawiera 60 kapsułek. Całe opakowanie starcza więc na miesiąc kuracji bo producent każe przyjmować dwie tabletki dziennie. A teraz zapraszam do testu 🙂

Po tygodniu kuracji Nonacne

Od początku zacznę od tego, że po przyjęciu tabletek nie pojawiły się żadne skutki uboczne. Cera wygląda zdrowo. Zmiany nadal są ale chyba tak jakby wyskakuje znacznie mniej nowych. Co więcej, cera nie świeci się tak bardzo. Poczekajmy zatem czy lek przyniesie dalsze efekty. Widzimy się za dwa tygodnie.

Po trzech tygodniach kuracji

Musze Wam powiedzieć, że ten lek to dla mnie naprawdę rewelacja! Póki co moja cera wygląda naprawdę nieźle. Nowe zmiany wcale już nie wyskakują. Teraz tylko cały czas znikają mi te, z którymi walczę od jakiegoś czasu, chociaż ich także zostało bardzo mało. Co do blizn też zauważyłem takie jakby delikatne ich wybielenie. Podsumowując: jestem naprawdę zadowolony. Zrobimy teraz jednak trochę inaczej niż zazwyczaj w moich testach. Wybiorę opakowanie do końca i dam Wam znać czy zamówię nowe, czy nie.

Po wybraniu całego opakowania

No i jestem ponownie po uporaniu się z całością opakowania. Co do mojej cery to jest jeszcze lepiej niż było. W końcu mam cerę niemalże tak idealną o jakiej zawsze marzyłem. Zaskórniki: nieliczne. Pryszcze: brak. Blizny: nieliczne. Tłusta cera: brak.

Nonacne to dla mnie naprawdę rewelacyjny lek i koniecznie zamówię kolejne opakowanie. Mam nadzieję, że moja cera, po jeszcze dłuższym stosowaniu suplementu, będzie jeszcze piękniejsza i uda mi się dojść z nią do perfekcji. Teraz na ten moment mogę bardzo szczerze polecić Wam Nonacne. To suplement diety, który rzeczywiście rozprawia się z trądzikiem. Jeśli więc Ty także czytając tego bloga zastanawiasz się czy kupić ten lek, to podpowiadam: naprawdę warto!